5/21/2018

Czy kobiety mają szczęście i wygrywają w kasynach lub zakładach bukmacherskich?


Cześć Kochani!

Jaki obraz tworzy Wam się w głowie, gdy słyszycie słowo „kasyno”? Bo ja od razu mam przed oczami sceny z równych filmów, gdzie mężczyźni otoczeni pięknymi kobietami, grają o wielkie stawki pieniędzy. No właśnie… mężczyźni. Kobiety zaś ukazywane są jako ładna, uśmiechnięta otoczka. Jakoś tak się utarło, że to męska część społeczeństwa jest utożsamiana z grami hazardowymi, kasynem czy zakładami sportowymi. Nawet, gdy w mediach słyszymy, że jakaś sławna persona jest uzależniona od hazardu, zazwyczaj jest to facet. Zastanawia mnie, dlaczego tak jest i przeanalizuję temat, na podstawie obserwacji mojego otoczenia.
Przyznajcie się, drogie Koleżanki, czy zdarzyło się Wam wysyłać smsa do telewizyjnych, czy radiowych gier? Bo mi niejednokrotnie ;) I wiecie co? Ciągle nic. Za każdym razem, gdy (znów) nie wygram, zapieram się nogami i rękami, że więcej nie wyślę. A potem znów, mając włączoną audycję, słyszę, że jakaś Grażka wysłała tylko jednego smsa i zgarnęła 50000. Nosz kurde! To jak Graży się udało, to może i mnie się w końcu „fartnie”! A zwłaszcza, że dziś mam urodziny, rocznicę ślubu, imieniny psa, czy inny dzień, który sprzyja wygranej. Oczywiście, efekt jak zawsze ten sam. Chyba mam pociąg do hazardu… Zdarza mi się natomiast szczęście w zdrapkach- kupię za zeta, wygram zeta, wymienię na kolejną i tak w koło, aż nie wygram nic.

Znajomy mi podpowiedział, że w bukmacherstwie tak samo jak w kasynach na początek można zagrać niejako za darmo. Np. praktycznie każdy legalny bukmacher na początek daje Tobie tzw bonus powitalny albo bonus bez depozytu gdzie za 10, 20 czy 50 zł można postawić swój pierwszy zakład. Oczywiście wcześniej trzeba założyć konto gracza które jest darmowe i podczas rejestracji taki kod się wykorzystuje, żeby pieniądze się pojawiły na koncie . Te kody na darmowe zakłady są różne np. LS4U , najlepiej je pobrać z jednej ze stron które to oferują takie promocje – np. dobry kod bonusowy jest TUTAJ.
Ciekawa sprawa jest taka, że z tym kodem promocyjnym są lepsze warunki niż jakby ktoś poszedł bezpośrednio do bukmachera. Jeszcze nie próbowałam, ale zbliżają się Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, wszyscy o tym gadają, reklamy oszalały na punkcie Messiego, Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i może czas spróbować ? ;)

Osobiście nie znam żadnej kobiety, która wygrałaby jakieś pieniądze w kasynie lub zakładzie bukmacherskim. Znam natomiast gościa, który skreślił kilka właściwych liczb i przytulił niezłą sumkę. „Szóstki” co prawda nie trafił, ale w tysiącach złotówek jego fart się mierzył. Nawet mój własny, prywatny mąż miewa szczęście i obstawiając wyniki meczów, czasami zasili domowy budżet niewielką sumą, bo uda mu się dobrze wytypować zwycięską drużynę bądź przewidzieć wynik meczu. Z tego, co obserwuję to raczej nie jest fart, tylko obmyślona strategia, poprzedzona analizą. Ciekawe, co by wyszło, gdybym to ja typowała.
Z moich obserwacji wynika, że kobiety nie mają szczęścia w grach na pieniądze. Może dlatego, że rzadziej grają. A może, kto nie ma szczęście do (wygrywania) pieniędzy, ma szczęście w miłości ;)

A Wy jakie macie spostrzeżenia na ten temat? 

5/01/2018

Pokrzywa, a to niezłe ziółko! Picie pokrzywy.

Cześć Kochani!

Założę się, że każdy widział w swoim życiu z pokrzywę i na pewno większość doświadczyła w dzieciństwie spotkania trzeciego stopnia z jej parzącymi listkami. Jest to jeden z najbardziej znanych chwastów w Polsce i nikt nie ma problemu z jego identyfikacją. Jednak nie każdy wie, jak wiele dobrodziejstwa znajduje się w tych zielonych strzępiastych liściach. Zielona część pokrzywy, oprócz niezbędnych ludzkiemu organizmowi składników mineralnych- potasu, żelaza, wapnia, fosforu, magnezu, krzemu i manganu, zawiera także liczne kwasy organiczne, kwas pantotenowy, a także witaminy: B2, C, K, E i wiele innych cennych substancji. Powodując zwiększone wydalanie moczu, pokrzywa doskonale oczyszcza organizm. Cenione są również właściwości korzenia tego chwastu. Pokrzywę można spożywać na surowo, ja jednak podzielę się moimi spostrzeżeniami dotyczącymi picia naparu z liści tego chwastu.
parzenie pokrzywy

Zbieranie, przechowywanie i parzenie.

Pokrzywę należy zbierać w jej wczesnej fazie wzrostu. Młodziutkie listki zawierają najwięcej dobroci, z jakich słynie ów chwast. Przełom kwietnia i maja to najlepszy na to czas, można oczywiście zerwać ją i później, jednak najmłodsza jest najlepsza. Następnie plony pokrzywowe suszę na słońcu. Dobrze wysuszoną pokrzywę przechowuję w kartonowym pudełku na strychu, ważne jest by utrudnić dostęp wilgoci do suchych listków, wtedy "zbiory" przetrwają do następnej wiosny.
Ok. 3-4 liście (garść) pokrzywy zalewam wrzątkiem i po jakiś 10 minutach parzenia, piję ciepły napar. Z początku przyznam, że średnio mi smakowała taka herbatka, ale szybko się do niej przekonałam.

Efekty picia pokrzywy.

Żeby zobaczyć efekty picia pokrzywy, trzeba być systematycznym i cierpliwym. U mnie po ok. 3 miesiącach gołym okiem widać było poprawę stanu moich włosów. Po pierwsze, przestały one wypadać, a po drugie nowe- "baby hair"- rosły jak szalone w dużych ilościach! Poza tym fryzura nabrała blasku i nawet bez zewnętrznej pielęgnacji (odżywki, maski, olejowanie...) prezentowała się super. Musze się pochwalić, ale pierwszy raz słyszałam od innych komplementy na temat moich włosów- przede wszystkim, że są taaakie gęste! Przedtem ja i gęste włosy? No Way! W momencie, gdy widziałam naocznie efekty picia pokrzywy, przestała mi ona smakować ... gdyż byłam w ciąży ;) Na szczęście w tym odmiennym stanie włosy same z siebie przestają zazwyczaj wypadać, więc dalej cieszyłam się gęstą fryzurą. Niestety, w krótkim czasie po porodzie, zaczęły lecieć garściami, co podobno jest normalnym zjawiskiem. Piję obecnie napar z pokrzywy. Wypadanie włosów jak na razie nie ustało, ale już pojawiają się "baby hair" w sporej ilości, także jest nadzieja na powrót bujnej szopy 😄
Picie pokrzywy wpłynęło także na moje wyniki badań krwi. Od kiedy pamiętam miałam często anemie. Co się hemoglobina podniosła (farmakologicznie), to zaraz spadek ... Przez jakiś czas zaniedbałam badania krwi, miałam sporo na głowie. Jednak gdy podjęliśmy decyzję o dziecku, stwierdziłam, że najpierw muszę sprawdzić jak tam moje zdrowie i zbadać m.in. krew. Byłam przekonana, że będzie znów słabo (zwłaszcza po takim czasie) i trzeba będzie przyjmować żelazo. A tu szok- wyniki super Bez żadnych suplementów. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to działanie pokrzywy.
Kobietom karmiącym piersią zdradzę, że pokrzywa super wpływa na laktację ;) Nie ma przeciwwskazań, żeby ją pić karmiąc dziecko. Nigdzie jednak nie spotkałam się, by zioło to było polecane na zwiększone wytwarzanie mleczka. Ja zaczęłam ją pić po porodzie głównie z myślą o włosach, a przypadkiem odkryłam, że po takim naparze mam więcej pokarmu, więc super!
efekty picia pokrzywy

Moja, może trochę przydługa, historia pokazuje, że pospolity chwast może zdziałać wiele dobrego. Zupełnie za free dostarczyć można swojemu organizmowi wiele dobroci. Istotne jednak jest, by napar z pokrzywy pić regularnie. A przed zastosowaniem kuracji, polecam zagłębić się w jakieś naukowe artykuły, dotyczące działania tego chwastu. Bowiem, jak wszystko, tak i pewnie pokrzywa, ma swoje plusy i minusy, i być może nie każdemu poleca się jej spożywanie. Ja oczywiście oceniam ów chwast w 100% pozytywnie! I na koniec dodam, że warto samemu pofatygować się do lasu, czy w inne miejsce (najlepiej z dala od spalin itp.) i zerwać te parzące listki, bo te mieszanki ekspresowe, które można kupić są o du** potłuc- wiem, bo też piłam i efektów zero.

A Wy korzystacie z dobrodziejstw tego chwastu?
Pijacie napar z pokrzywy?

4/23/2018

Norel, Mandelic Acid, tonik żelowy z kwasem migdałowym.

Cześć Kochani!

Toników do twarzy używamy szczególnie z myślą o odświeżeniu, przywróceniu skórze jej odpowiedniego pH po myciu. Ja nie oczekuje od tego typu kosmetyków jakiegoś szczególnego działania. Jednak jakiś czas temu trafiłam na tonik, który znacznie odbiega od sztandarowych produktów tego rodzaju. Czym wyróżnia się tonik żelowy z kwasem migdałowym, Mandelic Acid, Norel Dr Wilsz, opowiem Wam w dzisiejszym wpisie.
tonik żelowy z kwasem migdałowym
Tonik znajduje się w plastikowej przeźroczystej butelce. o pojemności 200ml.
Niewątpliwym plusem opakowania jest załączona pompka.
Skład toniku prezentuje się następująco:
Produkt ma żelową konsystencję (nietrudno się domyślić, wiem), jego barwa to taki  przeźroczysty brudny beż.


Moja opinia: 

Tonik ów zaczęłam stosować jako serum do twarzy. Sama na to nie wpadłam, przyznaję ;) Codziennie wieczorem wklepywałam go w skórę. Miałam wtedy spore problemy z cerą, a wiedząc, że kwas migdałowy dobrze działa na moją skórę, postanowiłam dać szansę temu specyfikowi. I nie zawiódł. Po ok. 2 tyg. codziennego używania, zauważyłam poprawę stanu cery, postępującą z każdym kolejnym tygodniem. Co ciekawe, obyło się bez "wysypu", utożsamianego jako oczyszczanie się cery przy stosowaniu kosmetyków z kwasami. Po pewnym czasie zrobiłam przerwę, a mimo to, stan skóry nie pogorszył się. Ponadto regularnie używany, produkt ten rozjaśnia przebarwienia po niedoskonałościach. 
W ciąży również sięgałam po ów tonik- spokojnie, jest bezpiecznym kosmetykiem, stężenie kwasu nie jest duże. Gdy zaczęły pojawiać się jakieś niedoskonałości, na kilka dni włączałam ten żelowy specyfik do pielęgnacji. I cera wracała do normalności. Teraz, po ciąży, nie mam jako takich problemów z cerą, jednak gdy coś zaczyna się dziać, do akcji wkracza ten kosmetyk. Traktuję go obecnie, jako antidotum na niedoskonałości, na gorsze momenty mojej cery, nie używam codziennie. Aczkolwiek, przy codziennym stosowaniu nie dzieje się ze skórą nic złego- nie przesusza się. Nie widzę jednak potrzeby stosowania kwasów (nawet w niewysokim stężeniu), gdy nie ma takiej konieczności.  Stosując tonik doraźnie, zdarza się, że aplikuję go nie jak serum, a przy użyciu wacika, jak "normalny" tonik.
Przez kilka pierwszych dni stosowania kosmetyku, bezpośrednio po aplikacji, moja twarz była lekko zaczerwieniona i delikatnie podrażniona. Później już przyzwyczaiła się do kwasów i nic niepokojącego się nie działo. 
Kosmetyk, choć ma w nazwie "żelowy", to nie jest tak gęsty, jak można sobie wyobrażać. Dozowanie produktu za pomocą pompki jest bardzo wygodne, jedno "naciśnięcie" daje ilość wystarczającą na pełną aplikację toniku. Trochę gorzej sprawa ma się, gdy nakładam tonik przy użyciu wacika, bo ciśnienie pod jakim produkt się wydostaje z butli jest tak duże, że często specyfik leci poza wacik. Poza tym nie mam zastrzeżeń. 
Cena może wydaje się wysoka, bo ponad 40zł. Jednak jest to produkt tak wydajny, że rozbijając jego koszt na MIESIĄCE używania jednej butelki- opłaca się.
U mnie tonik żelowy Norel zdał egzamin celująco i muszę go mieć wśród swoich kosmetyków, by ratować cerę w razie wystąpienia "inwazji nieprzyjaciół". Szczerze polecam problematycznym cerom.

Znacie ten tonik?
Sięgacie po kosmetyki z kwasami?



4/11/2018

Lekki krem BB Holika Holika DODO CAT- ładny gadżet, czy praktyczny kosmetyk?

Cześć Kochani

Są takie kosmetyki, obok których nie da się przejść obojętnie. Siedzą w głowie, nęcą i kuszą, aż w końcu ... no trzeba je kupić i już! Choć do końca nie wiadomo, czy aby na pewno są one nam potrzebne ;) Tak właśnie było u mnie z uroczym azjatyckim kremem BB, o którym dziś przeczytacie. Ja Kociara, jakich mało, gdy tylko zobaczyłam to opakowanie, przepadłam! Nie kupiłam go od razu, natychmiast. Dojrzewałam do tego zakupu kilka dni (poważna sprawa 🙊), aż ostatecznie stwierdziłam, że "no muszę go mieć i koniec!".  I tak oto wpadł w moje ręce lekki krem BB Holika Holika Face 2 Change DODO CAT Glow Cushion.
Kosmetyk znajduje się w przeuroczym kompaktowym pudełeczku.
Dodatkowo opakowaniem jest tekturowe pudełeczko.
Z tyłu znajdziemy informacje nt. produktu w języku polskim oraz skład kremu.

Otwórzmy zatem to cudo ;)
Wewnątrz znajdziemy lusterko oraz gąbeczkę do nakładania.
 Krem jest dodatkowo zabezpieczony przed wysychaniem naklejką ...
... a gdy ją zdejmiemy- mega słodko! 😍😍😍


Moja opinia:
Nad opakowaniem nie będę się rozwodzić, bo to główny powód zakupu tego kosmetyku ;) Poza tym opakowanie jest bardzo wygodne, w każdej chwili możemy użyć kremu, dzięki załączonej gąbce oraz lustereczku.
Kosmetyk występuje w jednym tylko kolorze (z tego co mi wiadomo) 23 Natural Beige i jest to bardzo jasny odcień, idealny dla bladzioszków. Używałam go zimową lub wczesnowiosenną porą, bo gdy nawet lekko się opaliłam (mimo filtra na twarzy), to już był zbyt jasny.
Aplikacja kosmetyku niby jest prosta, bo co za sztuka nałożyć krem za pomocą gąbeczki. Jednak ile bym się nie napracowała, to on cały czas odznacza się na skórze. A żeby się nie odznaczał, to tak go trzeba rozetrzeć, że praktycznie go na twarzy nie ma😅 Gdy już po wielkim wysiłku zaaplikuję owego BB-ika na buźkę, to kiedy przyłożę do ucha telefon, cały "majkap" zostaje na nim ... Jeśli patrzy się na twarz z odległości, to owszem, wygląda fajnie- jest estetycznie rozświetlona. Ale z bliska widać wyraźnie, że nie jest tak, jak być powinno. Komfort "noszenia" tego kremu na buzi, również nie należy do wysokich, mimo iż jest to lekki BB. Poza tym krycie jest bardzo słabe, a gdy chce się je nadbudować- robi się tapeta jak siemano.
Wydajność produktu także nie jest zachwycająca. Nie dość, że za sporą cenę otrzymujemy małą gramaturę (15 g!), to jeszcze nakładanie gąbeczką trochę kosmetyku pochłania.
Plusem jest, że krem posiada filtr SPF50PA+++. A więc pod makijaż nie trzeba nakładać już dodatkowego filtra.
Produkt kupiłam już z rok temu, trafiłam akurat na jakąś promocję (obecnie kosztuje niecałe 150zł). I tak go męczyłam, dawałam szansę... ale ostatecznie nie jestem zadowolona.
No cóż, sroczka ze mnie i połasiłam się na piękne opakowanie. Cieszy ono oko niezmiernie, ale tylko oko. Bo jakość produktu dla mnie słabiutka. 

Mieliście styczność z tym kosmetykiem?
Jak Wam się podoba opakowanie?
Czy zdarzyło Wam się kupić coś tylko dlatego, że ładnie wygląda?

3/27/2018

Kupiłam ponownie #3: Annabelle Minerals, Liqpharm, Balea.

Cześć Kochani!

Dziś kolejna odsłona kosmetyków, które polubiłam na tyle, by kupić je ponownie. Nie lubię wracać do tych samych specyfików, bo na rynku jest tyle różnych ciekawych produktów, które chciałabym wypróbować, że chyba życia mi nie starczy, by poznać je wszystkie. Niemniej jednak jest kilka takich kosmetyków, do których mimo wszystko wracam. W tej odsłonie cyklu "Kupiłam ponownie" znajdują się: podkład mineralny Annabelle Minerals, LIQ CC- serum z witaminą C oraz odżywka Oil Repair Balea.
Annabelle Minerals Liqpharm Balea

Podkład mineralny Annabelle Minerals obecnie posiadam w wersji matującej. Swoją przygodę z minerałkami zaczynałam od podkładu kryjącego, również tej marki. Uwielbiałam go, ale z czasem miałam wrażenie, jakby zapychał moją cerę. Trudno było mi w to uwierzyć, bo przecież minerały są takie "och!", ale natrafiłam na opinie dziewczyn, którym również cera po podkładach mineralnych pogarszała się. Odstawiłam zatem swojego ulubieńca na dość długi czas. Dałam jednak ponownie szansę tego typu podkładom, z tym że tym razem wybór padł na wersję matującą. I o dziwo, używam już kolejne opakowanie, a problemów z cerą produkt nie spowodował. Albo to moja buzia się zmieniła, albo wersja kryjąca jest za ciężka po prostu. Lubię ten podkład za to, że świetnie dopasowuje się do skóry, w ogóle nie widać, że ma się go na sobie. Krycie można stopniować, w zależności od potrzeb nałożyć więcej warstw- nieee, nawet przy trzech nie ma maski! Mat, jaki daje ów produkt nie jest płaski i tępy, wygląda naturalnie. Podkład ten lubię również za szybkość nakładania, nawet makijaż robiony w pośpiechu wygląda dobrze, czego nie mogę powiedzieć o prędko nakładanych podkładach płynnych, które niedokładnie rozprowadzone, tworzą smugi. Podkład ów jest idealny na co dzień i nie wyobrażam sobie nie mieć go w kosmetyczce, choć nie mówię, że używam go codziennie. Wracam do niego i będę wracać, bo dobry podkład wcale nie tak łatwo znaleźć.
podkład mineralny

LIQ CC serum light 15% vitamin C boost- przeciwzmarszczkowy koncentrat rozjaśniający to mój HIT nad HITY. Gdybym miała wymienić jeden kosmetyk, który uwielbiam, byłby nim ten właśnie produkt. Nie wiem ile już buteleczek zużyłam, a zużyję pewnie jeszcze więcej. Robi cuda z twarzą- rozjaśnia, wspaniale nawilża, ujędrnia ... Więcej pisałam o nim tutaj 💬. Oczywiście efekty najbardziej dostrzegalne były przy pierwszej buteleczce, gdy moja skóra go jeszcze nie znała. Teraz podtrzymuje dobrą kondycję mojej cery. Serum jest bezpieczne także w ciąży i podczas karmienia piersią, więc nie musiałam rezygnować z jego cennych właściwości. Gdyby przestali je produkować, to chyba bym się zapłakała.
liq cc serum

Produkty do włosów to te kosmetyki, do których wraca mi się najciężej. Jest tyle nieodkrytych specyfików i marek kosmetycznych włosowych, które mam zamiar poznać, że nie chce mi się tracić tej okazji, sięgając znów po to samo. Zwłaszcza, że przy krótkich włosach kosmetyki do ich pielęgnacji zużywa się mega wolno. Ale odżywka Oil Repair Balea, to produkt, do którego często wracam. I choć szał na kosmetyki tej firmy powoli mija, to moja sympatia do tej odżywki trwa nadal. Jeśli jesteście ciekawi za co ją tak lubię to odsyłam tutaj 💬.
odżywka balea oil repair

I to by było na tyle o kolejną trójkę produktów, do których wracam. 
Inne kosmetyki, które zadowoliły mnie swoim działaniem na tyle, by do nich wrócić, prezentowałam w poniższych wpisach:
Kupiłam ponownie #1
Kupiłam ponownie #2


Znacie któryś z prezentowanych przeze mnie kosmetyków?
Wracacie do poznanych kosmetyków, czy raczej wolicie odkrywać nowości?